nasza infolinia

relacje inwestorskie
Wywiad z Markiem Trzcińskim
Kategoria: OKNONETI znowu zawrzało na naszym forum. Tym razem bohaterem tematów: Kampania na rzecz 100%PVC oraz Co Budvar ma wspólnego z KBE stała się firma Budvar Centrum.
Na temat nowej kampanii i nie tylko, z prezesem Budvar Centrum SA, Markiem Trzcińskim, rozmawiała red. Karolina Cetera.
|
| ![]() |
Kolejny raz udało się Wam zrobić zamieszanie w branży. Chodzi o Waszą kampanię związaną z oknami z pełnowartościowego PVC. Proszę opowiedzieć skąd pomysł na taką właśnie kampanię?
Marek Trzciński: Wychodzimy z założenia, że nasi klienci powinni wiedzieć jak najwięcej, kiedy coś się dzieje na rynku, a producenci dokonują jakiś istotnych zmian. Zauważyliśmy, że ostatnio rzeczywiście pojawia się coraz więcej okien z regranulatu i uznaliśmy, że warto by było, żeby klienci byli o tym poinformowani. Nie zauważyliśmy, żeby wcześniej producenci, również my, informowali w ten sposób o swoich produktach, by ktoś podkreślał, że produkty są z regranulatu. Taka informacja należy się klientom i postanowiliśmy przekazać.
Jednym z naszych kluczowych partnerów jest firma Profine. Budvar jako klient, może korzystać z pełnej oferty firmy Profine. Produkujemy głównie na profilu Trocal, ale również na profilach Kommerlin i KBE. Klienci mogą u nas dokonać wyboru tego, co im się podoba. Z uwagi na to, że Profine ma tak szeroką paletę, my możemy korzyść tę przełożyć na korzyść Klienta, rozszerzając wachlarz możliwości.
Wprowadzacie nowy produkt, nowa kampania. A co poza tym słychać w firmie Budvar Centrum? Jakie macie plany na ten rok?
W tym roku nie będziemy już zaskakiwać nowymi produktami. Nasza oferta jest w tej chwili bardzo bogata. Nasze plany zrealizowaliśmy. Ze względu na niepokój wynikający z sytuacji na rynku, dokonaliśmy pewnych zmian. Przede wszystkim zadbaliśmy o to, żeby każdy z nas, każdy z pracowników firmy był produktywny, aby każdy z nas wprowadzał wartość dodaną.
Oczywiście poszerzamy nasze rynki, ale to jest klasyczne działanie każdej firmy, która poszukuje nowych klientów. My może bardziej aktywnie w tej chwili pracujemy nad współpracą z tzw. dealerami, dla których Budvar w jakimś sensie był przez lata zamknięty, z uwagi na własne biura handlowe. Teraz jednak mamy ofertę nieporównywalną z tym, co proponuje rynek. Oferujemy to, co jest ważne na czas kryzysu, czyli bardzo dobrą cenę, tyle tylko, że za produkt markowy, z dobrym profilem, wyposażony w okucia Roto. Bez oszczędzania na wyrobie osiągnęliśmy bardzo dobrą cenę. I tak będziemy działać w tym roku.
Jak wpływa na firmę Budvar Centrum sytuacja rynkowa, nazwijmy ją "gorszą"?
Na razie pierwszy kwartał skończył się mniejszymi przychodami w porównaniu z pierwszym kwartałem ubiegłego roku. Wycielimy z naszego portfela tych którzy mają problemy z płatnościami. Rynek jest trudny, bo część deweloperska wygląda słabiej niż w latach ubiegłych. Pewne segmenty rynku załamały się. Jednak wszystko wskazuje na to, że nie ma jakiegoś dramatu. Wszystkie firmy dostrzegają chyba to, że cały czas jest do zagospodarowania rynek zagraniczny. Polscy producenci stali się perfekcjonistami, jeśli chodzi o produkcję okien. Jesteśmy po prostu lepsi od przedsiębiorstw w innych krajach, wygrywamy tą konkurencję. I w sumie jeśli nawet kurczy się rynek nasz krajowy, a przynajmniej nie rozwija się, to biorąc pod uwagę naszą kreatywność, naszą pracowitość, bardzo dobrą organizację, już nie myślę tylko o firmie Budvar ale również o innych przedsiębiorstwach w tej branży w Polsce, to wydaje się, że ta przyszłość nie będzie jakaś dramatyczna. Będziemy znajdować kolejne miejsca, kolejne obszary, również poza granicami. Budvar również oczywiście w tym uczestniczy i jestem generalnie ostrożnym optymistą.
Niewątpliwie ma Pan wiedzę na temat gospodarki i przedsiębiorstw nie tylko związanych z branżą Stolarki budowlanej. Czy myśli Pan, że jest szansa żeby w najbliższym czasie przepisy polskie były w jakiś sposób bardziej korzystne dla przedsiębiorców?
Jeśli chodzi o prawo gospodarcze, to my mamy całkiem nienajgorsze. Przepisy raczej nie przeszkadzają już w dobrym prowadzeniu biznesu. A państwo w małym stopniu miesza się do gospodarki i dobrze byłoby żeby tak pozostało. Oczywiście problemem są kosztotwórcze, duże obciążenia kosztów pracy, a także brak skutecznych mechanizmów eliminujących tych którzy wypłacają wynagrodzenia "pod stołem". Natomiast przepisy podatkowe są już przyjazne przedsiębiorcom. Problemem jest też brak dobrego pomysłu na ograniczenie szkodliwego zjawiska dla całej gospodarki związanego z tzw. "lewymi zwolnieniami lekarskimi". Zresztą ten trudny czas pokazał, że gdy pojawiają się przedsiębiorstwa zagrożone, natychmiast ilość osób, którym zdrowie nie pozwala pracować, zwiększa się dwu, trzykrotnie. Moim zdaniem największym problemem gospodarki i w ogóle życia publicznego jest pewna hipokryzja, brak poszukiwania skutecznych rozwiązań, udawanie, że nic się nie dzieje. Tutaj podkreślam kwestię zwolnień, bo przyznaję, że jest to taki mój temat, z którym chciałbym coś zrobić, chociaż nie do końca wiem jak. Wręcz noszę się z zamiarem rozpisania jakiegoś konkursu, by ktoś, kto ma jakiś pomysł na zatrzymanie tego procederu, by się nim podzielił, żeby można było uruchomić jakiś proces legislacyjny i skutecznie to zjawisko wyeliminować. Potrzebne są dobre rozwiązania, działania, pomysł.
Panie Marku, jest Pan osobą nietuzinkową. Jest Pan prezesem potężnej firmy w branży stolarki budowlanej, jest Pan osobą zaangażowaną politycznie. A jaki jest Marek Trzciński prywatnie?
Jestem osobą, która wciąż tęskni za tym, żeby jak najszybciej wrócić do domu. Mam wyjątkową przyjemność z każdej chwili spędzonej z moimi dziećmi, Kasią i Pawłem. Bardzo chętnie wsiadam na traktor po to, aby skosić trawę. Każdej soboty o godzinie 12-tej odkładam wszystko co jest niezwiązane z domem. Przekonałem się któregoś dnia, że nic nie ucieknie, nic się nie zawali i część czasu trzeba poświęcić tylko sobie samemu i swoim najbliższym.
Całe szczęście mam tę umiejętność, żeby gdy przyjdzie na to pora nie myśleć o problemach. Tego się nauczyłem pewnie gdzieś tam na studiach. Kiedy był jakiś egzamin ja dzień wcześniej całkowicie wyłączałem się, przestawałem się uczyć, przygotowywać, szedłem spokojnie spać. To, co wiem, co umiem, staram się wykorzystywać tutaj w pracy i w tej związanej z oknami jako stolarz ale przyznaję, też i w tej pracy publicznej. Bo tutaj jest tak dużo, że gdyby dzień był pięć razy dłuższy i gdybym miał do tego armię pomocników, to i tak nie udałoby się zrealizować tych wszystkich dostrzeganych przeze mnie zadań do wykonania. Nie da się po prostu. Dlatego o godzinie 12-tej w każdą sobotę odcinam się od tego, co było przez cały tydzień.







